Czy w bloku da się położyć nowe płytki na stare?
W blokach praktycznie nie. Stare łazienki się remontuje, a nie odświeża: skuwamy wszystko, co się da, aż do płyty, i dopiero na tym budujemy nową łazienkę.
Jest jeden wyjątek. Łazienka zrobiona kilka lat temu zgodnie ze sztuką, która komuś po prostu zbrzydła. Wtedy sprawdzamy, jak poprzedni wykonawca ją zbudował, i opukujemy płytki. Jeśli żadna nie jest głucha, czyli nie odspoiła się od podłoża, nowe płytki mogą pójść na stare. Takiej łazienki w bloku jeszcze nie spotkaliśmy.
Więcej o tym, dlaczego to, czego nie widać, przesądza o trwałości, w artykule o hydroizolacji łazienki.
Co trzeba zgłosić do spółdzielni i ile to trwa?
Pion kanalizacyjny biegnie od dachu do piwnicy i jest częścią wspólną budynku. Nigdy go nie przesuwamy. Możemy za to przerobić podejście: trójnik na pionie, który odprowadza ścieki z mieszkania, da się obniżyć, gdy odpływ liniowy albo niski brodzik wymagają zejścia niżej. Na taką ingerencję w pion potrzebna jest zgoda spółdzielni, więc piszemy pismo. Woda za licznikiem należy już do Ciebie i tę instalację możesz przerobić bez pytania, choć niektóre spółdzielnie chcą zgłoszenia każdej przeróbki. Najpewniej jest zapytać w swojej.
Samo zgłoszenie kompleksowego remontu łazienki to formalność. Spółdzielnia odpisuje, że wyraża zgodę, i przez ponad dziesięć lat nie spotkaliśmy odmowy. Problemem bywa czas: odpowiedź przychodzi po dwóch, trzech tygodniach, czasem po miesiącu. Pismo składasz więc przed ustaleniem terminu prac, najlepiej z miesięcznym zapasem.
Czy w bloku można zrobić odpływ liniowy?
To zależy od dwóch rzeczy: od wysokości trójnika na pionie i od grubości wylewki. Odpływ liniowy potrzebuje około 5 cm na syfon i spadek. Pod wylewką jest płyta stropowa, czyli konstrukcja budynku, i w nią nie wolno wejść ani centymetra.
Jeśli wylewka ma 5 cm, a odpływ też potrzebuje 5 cm, spadku praktycznie nie da się wykonać. Jeśli do tego trójnik siedzi za wysoko, trzeba go obniżyć, a to znowu wraca do spółdzielni i do czekania.
Inaczej jest przy remoncie całego mieszkania. Wtedy schodzimy do płyty w każdym pomieszczeniu, wylewamy nowy podkład i sami ustawiamy poziomy, odrobinę wyżej. Wtedy odpływ liniowy wchodzi bez kompromisów. Przy samej łazience też się da, ale tylko wtedy, gdy stary poziom podłogi na to pozwala. Tego nie widać na oględzinach. Grubość wylewki i miejsce, gdzie zaczyna się płyta stropowa, poznajemy dopiero po skuciu płytek i rozkuciu wylewki. Wtedy wiemy, ile centymetrów mamy do dyspozycji.
Co ze starymi rurami?
W bloku wymieniamy instalację w całości: elektrykę i całą hydraulikę, wodę najlepiej od licznika. Stare rury stalowe są zarośnięte tak, że w środku prawie nie ma prześwitu. Nawet jeśli spółdzielnia wymieniła pion, wymieniła tylko pion. W łazience zostały te same stalowe rury.
Druga generacja to plastikowe klejonki z lat 90. Po dwudziestu latach są tak kruche, że wystarczy lekko nagiąć i pękają. Dlatego na oględzinach zaglądamy wszędzie, gdzie się da: pod wannę, pod umywalkę, do wyjść. Wtedy wiemy, jakim systemem to zrobiono, czy ktoś już coś przerabiał i co dokładnie czeka nas po skuciu.
Jedna historia pokazuje, dlaczego to ma znaczenie. Klientka z piecykiem gazowym w łazience chciała remontu tylko łazienki, więc wymieniliśmy rury w łazience, a poza nią musieliśmy podłączyć się do starej stali. Skuwanie to drgania, a drgania ruszyły rdzę w tym starym odcinku. Gdy odkręciliśmy wodę na koniec montażu, cała ta rdza przeszła przez piecyk i zapchała każdą baterię w mieszkaniu: w kuchni, pod prysznicem, w umywalce. Odbiór o 16:00 odwołaliśmy, a dzień skończył się o 21:00 na czyszczeniu baterii i płukaniu całej instalacji. Nie policzyliśmy za to ani złotówki, ponieważ to nie była niczyja wina. Od tamtej pory mówimy to przed remontem: stary odcinek poza łazienką zostaje na Twoje ryzyko, a bezpieczny wariant to wymiana od licznika.
Czy stary beton wytrzyma wielki format i spieki?
Wytrzyma wszystko. Beton w blokach z tamtych lat jest tak twardy i tak gęsto zbrojony grubymi prętami, że przy kuciu zajeżdża się młoty. Dzisiaj nikt tak nie buduje. Ostatnio na deweloperce trafiliśmy na ściany żelbetowe podobne do tych z bloków i nawet one nie były aż tak twarde.
Ciężar wielkiego formatu i spieków nie jest więc problemem. Problemem jest geometria: skoro nie ma pionów ani kątów, ścianę trzeba najpierw przygotować. Najlepiej zabudować ją płytą, w łazience gipsową, wzmacnianą, w wersji odpornej na wilgoć. To kosztuje trochę więcej, ale daje płaszczyznę, na którą płytki wielkoformatowe wchodzą bez ryzyka. Płyty docina się raz.
Wentylacja w bloku: dlaczego nie montujemy wentylatora
Kratka wentylacyjna zostaje tam, gdzie była, ewentualnie przesuwamy ją nieznacznie, najwyżej do 100 cm od komina. Wentylacja w bloku jest grawitacyjna: ktoś kiedyś to policzył i ustawił w tym miejscu, więc to miejsce szanujemy.
Wentylatora nie dokładamy nigdy, choć klienci czasem o niego proszą. W wielkiej płycie wszystkie mieszkania w pionie dzielą jeden szyb, który nie był projektowany pod wymuszony ciąg. Wentylator zamiast wyciągać powietrze wtłaczałby je sąsiadom do mieszkań, razem z zapachami z Twojego. Tak być nie może.
W jakich godzinach można kuć?
Każda spółdzielnia ma regulamin i w nim zapis o godzinach głośnych prac. My pracujemy od 8:00 do 16:00 i w tych godzinach kucie nie budzi sprzeciwu. Wcześniej nie zaczynamy, skoro regulaminy zwykle dopuszczają hałas dopiero od ósmej.
Gruz z takiej łazienki idzie w worki i na klatkę schodową, gdzie zajmuje jej pół. Dlatego od razu umawiamy firmę, która go odbiera, i klatka wraca do sąsiadów tego samego dnia.